Gokarty 3x10min
Był pot, łzy i bóle wnętrzności. Zajadła rywalizacja i ofiary. Nie wszyscy dotrwali do końca.
Zakupione w maju wejściówki na tor kartingowy Mała Monza wymagały już wykorzystania tuż przed utrata ważności. Z trudnością udało się znaleźć termin pasujący całej czwórce (Marta, Agnieszka, Ula i ja). Spotkaliśmy się w poniedziałek o 21-ej. Zmęczenie całego dnia dawało się już w kość, znikło wraz ze skokiem adrenaliny tuż po pierwszym zakręcie. Nasza czwórka kontra dwójka bardziej obeznanych z torem (dobitnie było to widać po wynikach). Zabawa była przednia.
Zmęczeni wracając do domu w proporcji 1:3 uznaliśmy, że jesteśmy leszcze by fizycznie podołać pół godziny na torze. Kolejne spotkania tak, ale na krócej.







