Archiwa Autora dla: Flind

WordPress i Picasa

04 lip
4 lip 2007

Google Picasa w przeciwieństwie do Flickr posiada znacznie uboższy zasób dodatków zapewniających sprawną integrację ze stronami oraz programami. Użytkownikowi WordPress i Picasa przydatne będzie estetyczne połączenie tych dwóch narzędzi.

W pierwszej kolejności sięgnąłem po wtyczki do WordPress, lecz żadna z nich nie nadawała się do tego, co chciałem osiągnąć. Czytaj więcej →

Which Way Is Up?

04 lip
4 lip 2007

Dwa dni do ostatniego w tej sesji egzaminu, a tu Hadret jakieś gierki rozprowadza.

Dwa wymiary, mały ludzik i możliwość chodzenia w prawo, lewo oraz skakania, a godziny lecą. Połączenie platformówki i gry logicznej i po co mi jakieś efektowne wybuchy.

Which Way Is Up?

Which Way Is Up? (deb)

Rok z Ubuntu

02 lip
2 lip 2007

Ubuntu (Dapper Drake) w stabilnej wersji pojawił się 1 czerwca 2006 roku. Ten dzień podobnie jak ma to miejsce przy każdym wydaniu nowego distro jest dla tysięcy użytkowników chwilą wielkiego ściągania. Dla mnie to była chwila pożegnania z tak dobrze znanym mi Microsoft Windows i przywitaniem alternatywy. Ubuntu towarzyszy mi tak naprawdę ponad rok wbrew temu, co jest napisane w temacie, z powodu sesji ciążył nade mną permanentny brak czasu.

Ubuntu logo

Ubuntu nie jest pierwszą mą przygodą z Linux-em. Już wiele lat temu jeszcze na wysłużonym Pentium-ie 133 przeprowadzałem swe pierwsze potyczki z Mandrake. Na tamte czasy nie był to dojrzały system, który sprostałby moim oczekiwaniom i nieumiejętności poradzenia sobie z problemami. W sumie to w większości chodziło o to, że nie wiedziałem jak, za co się zabrać. Dźwięk nie chodził, grafika kulała i szkoda czasu wymieniać, co jeszcze się sypało. Czytaj więcej →

Skype for Linux

28 cze
28 cze 2007

Słuchawki ze sprawnym mikrofonem są od bardzo dawna nieodzowną częścią mojego komputera. Każdego dnia z nich korzystam, lecz tylko do słuchania muzyki, a mikrofon… właściwie nie pamiętam, że go tam mam. Swego czasu nawet zainwestowałem w droższy sprzęt firmy Plantronics .Audio 90.

Mikrofon jest mi przydatny tylko w komunikatorach głosowych takich jak Skype. Ten drobny program był chyba najczęściej instalowany, a następnie kasowanym przeze mnie softwarem. Największy swój renesans na moim dysku przeżywał w chwili upowszechnienia się SkypeOut. Usługa pozwalająca dzwonić na normalne numery telefonu doskonale się sprawdzała przy próbach połączenia z bardzo zajętą linią. Skype znacznie szybciej wybierał numer telefoniczny i sprawniej można go było powtórzyć.

Ostatni rok Skype był u mnie w niełasce. Tyle właśnie czasu korzystam z Ubuntu. Skype pod platformy Unixowe prosił o rozstrzelanie. Problemy ze stabilnością działania, i paskudny wygląd skuteczne mnie odrzucał.

Skype for Linux

Blisko miesiąc temu doczekałem się drobnego przewrotu. Pojawił się Skype 1.4 w wersji pod Linux. Według programistów została od początku przepisana znaczna część kodu. Jakość wykonywanych połączeń jest zaskakująco dobra. Sam program całkowicie zmienił wygląd na bardziej estetyczny, uproszczony i podobny do tego z Mac-owej wersji komunikatora.

Nowa wersja programu choć znacznie poprawiona ma bardzo duże straty względem swojego Windows-owego odpowiednika. Pojawiły się także głośne słowa krytyki z powodu dalszego braku wideo konferencji, na co już chwilę potem na blogu twórców pojawiła się informacja o bliskiej implementacji kamer.

Tak sobie piszę, a chętnie bym z kimś pogadał. Niestety wśród grona znajomych mało popularny jest mikrofon, a w dobie darmowych rozmów komórkowych potrzeba korzystania ze Skype nie jest taka duża. Na chwilę obecną mogę poszczycić się całymi trzema kontaktami, z czego jeden to, bot do testowania jakości dźwięku. Skype Me!

Edit:  Problemy z dźwiękiem i mikrofonem?

Access w pracy

26 cze
26 cze 2007

Zasada Larsona:

Dokonaj czegoś niemożliwego, a szef zaliczy to do twoich obowiązków

Ja nic nadzwyczajnego nie dokonałem. Jedynie w grudniu 2006 roku rozpocząłem edukacje w tematyce tworzenia baz danych w programie Microsoft Access. Wychodząc z założenia, że na sucho nie ma się, co uczyć obrałem pewien cel i przestąpiłem do jego realizacji.

Po dwóch miesiącach z moich rąk wyszedł pierwszy program przydatny w Dziale Jakości. Nie obyło się w nim bez wielu poprawek w miarę jak nabywałem umiejętności. W firmie dość powszechnie jest używany Access, więc miałem dostęp do sprej ilości przykładów w trakcie popraw jakiś się podejmowałem na bazach używanych przez współtowarzyszy z pracy.

Ostatnio dostałem nowe zlecenie na stworzenie bazy. Byłem w szoku, z jaką sprawnością przystąpiłem do pracy. W ciągu kilku dni miałem większość zrobioną, a przez kolejne doszlifowywałem i uczyłem się nowych sztuczek.

Bez wątpienia najlepiej nauka idzie, gdy ma się jakiś cel. Wiele razy próbowałem się uczyć Javy czy Delphi. Rezultaty mizerne gdyż nie widziałem dla tego zastosowania.

Zakres obowiązków, jaki mam w pracy jest znacznie inny niż siedzenie przy komputerze, ale dzięki takim zadaniom specjalnym mogę oderwać się od codzienności. Poświęcić się czemuś, co sprawia mi prawdziwą radość tworzenia.

Morał z tego taki. Jeśli chce się wykazać to najlepiej w czymś, co w przyszłości nie będzie ciężarem, a samą przyjemnością.

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook
  • Google+