Krótkie dni

Rano wychodząc z domu z pełną torbą przewieszoną przez ramię zadałem sobie małe pytanie. Po co ja właściwie ścieliłem łóżko i podnosiłem rolety? Wychodzę, gdy na dworze jest jeszcze ciemno i wracam po zmierzchu.

Dzień zaczynam o 4:40 krótką rozgrzewką i ruszam do pracy na 6. Bezpośrednio z pracy biegnę na zajęcia z angielskiego, na których jak zwykle będę starał się nie przysnąć. Ups. Dziś mam test, więc spać nie pozwolą. Następnie z całym swoim bagażem ruszam w stronę centrum gdzie jestem umówiony na dwie godziny (małe okienko) na kawę. Pożegnawszy się z towarzyszem odpoczynku o 20:30 rozpoczynam trening krav maga z kolegą. 22:00 kończymy okładać się po głowie i z soczkiem w ręku wracamy do domu. Pozostaje już tylko wykąpanie się i przygotowanie sobie kanapek na kolejny dzień. Idę spać kolo 23:30.

Takich lub podobnych dni w tygodniu jest, co najmniej kilka, a do tego dochodzą huczne weekendy. Dobrze, że nikt mi nie mówi, że dom traktuje jak hotel. Dziękuje :)

Uwielbiam takie dni.

Pokaż innym:

  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • LinkedIn
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • Print

Napisz komentarz