Urlop w Chłapowie cd.
Napisany w Ogólne Data wpisu 18 sie 2008
Urlop jak to urlop szybko się skończył. Teraz przydałoby się jeszcze kilka dni odpoczynku na odespanie.
Wypoczynek jak już wspomniałem miał miejsce w Chłapowie w składzie ruchomym. Podstawowa grupa składała się z Michała, Ewy, Sebastiana, Kamila i mnie. Ponadto, niestety tylko na cztery dni dołączyła do nas Agata i na 7 godzin (jak to podkreśla) Marcin.
Pogoda? Średnio. Na tydzień pobytu były dwa dni słoneczne, dwa dni deszczu i trzy mieszane. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że to nasz ostatni wypad nad polskie morze. Tydzień wakacji nad Bałtykiem kosztuje około 1000zł, a za nieco wyższą cenę mamy gwarantowaną pogodę na południu kontynentu.
Woda jak zwykle zimna, ale na szczęście udało się wykąpać. Wprawdzie był to środek nocy i jakieś chamy schowały nam ciuchy, ale i tak było super.
Do kąpieli oczywiście nie zaliczam nurkowania, jakiemu z pasją oddawali się Michał z Sebastianem.
Na tyłku cały czas nie siedzieliśmy. Seba cały czas mobilizował nas byśmy gdzieś jechali. Więc zwiedziliśmy Łebę, Jastarnię oraz Hel, a w drodze powrotnej zahaczyliśmy na chwile o Gdańsk. Mi udało się nawet poznać bliżej Trój Miasto oraz ludzi tam mieszkających dzięki bardzo ciekawej znajomości nawiązanej poprzez Przodkowie.net.
Chłapowo jest malutką miejscowością na zboczu klifu. Wszelkie większe atrakcje czekały na nas dopiero we Władysławowa, do centrum, którego maszeruje się około 30 minut. Klif zapewnia jedyną rozrywkę – możliwość wdrapywania się na niego, lecz tylko po wyznaczonych ścieżkach. W innym przypadku mandat dla rodziców.
Tragedią są korki wzdłuż wybrzeża. By dostać się do Władysławowa w godzinach popołudniowych trzeba zarezerwować sobie, co najmniej dwie godziny. Sznur samochodów po prostu stoi.
Jeszcze mam10 dni urlopowych, więc do końca roku z pewnością coś się wymyśli. Może się załapie listopadzie na wyjazd do Egiptu.


